A A A

Znałem Kasprzyka

 

W innym miejscu autor pisze:

 

„W okresie rozdmuchania tego lotniczego piekiełka pojawił się, zupełnie niespodziewanie, inżynier Witold Kasprzyk. Przyleciał sobie z Rumunii na przedwojennym samolocie RWD 13 internowanym przez Królestwo zaprzyjaźnionej Rumunii w  1939 roku, Pozostawił samolot w Warszawie, wrócił do tej Rumunii i po kilku tygodniach przyleciał na drugim egzemplarzu RWD. w ten sposób, własnym sumptem, sprowadził do Kraju cztery samoloty RWD 13 i jeden RWD 21 (prototyp).

Pierwszy raz Kasprzyka widziałem w Łodzi w  1937 roku podczas pokazów lotniczych na Lublinku, gdzie latał on wtedy na prototypie szybowca SG 7 i wykonywała na nim podstawową akrobację.

 

Ten lwowski pilot zyskał przed wojną pewien rozgłos poprzez swoje publikacje zamieszczone w czasopiśmie Skrzydlata Polska (zobacz bibliografia poz 1 Pl.), a dotyczące taktyki przelotowej na szybowcach. Miał nawet swojego antagonistę, z którym toczył polemikę na łamach tego miesięcznika. Sprawiał wrażenie człowieka niezwykle aktywnego, ale z pewnością nieco konfliktowego. Po powrocie do Kraju nie wykluczone, że nosił się z pobożnym zamiarem zaczepienia się w bielskim Instytucie Szybownictwa, tu wszakże zdążyli już wcześniej zadomowić się inni lwowscy inżynierowie i jakoś nikt mu jak przypuszczam współpracy nie proponował.

 

Pozostał więc w Warszawie biorąc udział w życiu tamtejszego Aeroklubu. Podczas drugich po wojnie Krajowych Zawodów Lotniczych, rozgrywanych w Łodzi, Kasprzyk był szefem ekipy warszawskiej i jak pamiętam bardzo dzielnie bronił jej przed zakusami przeciwników i komisji sportowej, zgłosił nawet protest, który został uznany.

 

W międzyczasie latał Kasprzyk jako pilot Ministerstwa Spraw Zagranicznych trochę na którejś RWD 13, a trochę na Szpaku 4T. Korzystając z posiadanego paszportu (co wtedy było wielką rzadkością) znalazł się na międzynarodowych mistrzostwach szybowcowych rozgrywanych w Szwajcarii w Samedan gdzie zgłosił się jako reprezentant Polski do udziału w tych mistrzostwach. Było z tego powodu dużo szumu, jako że nikt go do tego z Kraju nie upoważniał. Tu należy wyjaśnić, że Polacy, za "życzliwą" radą wielkiego brata, demonstracyjnie zbojkotowali tę imprezę mimo, że posiadaliśmy wtedy i dobrego Sępa i niezgorszego Adama Zientka. i tak, prawdopodobnie przez przekorę, zareagował na te nasze fumy Kasprzyk zgłaszając się do za wodów (Bojkot naszego "obozu" spowodowany był, o ile pamiętam, tym, że w zawodach brali udział piloci z RPA „uprawiający rasizm”).